Rozmawiając z mieszkańcami Nazare, za każdym razem słyszę,
że z roku na roku miejsce to, staje się coraz większą atrakcją turystyczną.
Jest już nie tylko kurortem dla Portugalczyków, ale ludzie z całego świata
przyjeżdżają tutaj, by choć na chwilę uciec od rzeczywistości. Nie uświadczysz
tutaj wielkich sklepów, zatłoczonych ulic, spalin samochodów. Zamiast tego jest
plaża, ocean, masa kawiarni i restauracji i słońce. Tutaj żyje się bardzo
prosto. Trochę inaczej wygląda to w
okresie lata, kiedy liczba mieszkańców z 10 000 wzrasta do 100 000.
Przeprowadziłam się do Nazare zaraz po sezonie turystycznym, więc nie miałam
jeszcze okazji zobaczyć tej gorączki, ale z tego co usłyszałam jest tu naprawdę
ogrom ludzi.
Pomyślałam sobie, że skoro coraz więcej osób wie o Nazare, może warto napisać notkę o tym jak spędzić tutaj idealny dzień. A raczej, jak ja spędzam idealny dzień, bo pojęcie to dla każdego jest jednak inne. Najczęściej Nazare wybierane jest przez turystów jako jedno, dwudniowa wycieczka. Poniżej plan jednodniowej wycieczki po tym uroczym miejscu.
Śniadanie rozpocznijmy około godziny 9 koniecznie w jednej z
Pastelaria, czyli portugalska kawiarnia. Warto poczuć się przez jeden dzień jak Portugalczyk i dostosować do
tutejszych godzin posiłków. Z pewnością nie będziecie żałować, poranny gwar,
zapach kawy i język portugalski w tle to naprawdę dobry początek dnia. A gdzie?
Ja polecam zacząć swoją wycieczkę od Pederneira, czyli najstarszej części Nazare,
niegdyś wieś na wzgórzu. Nazare dzieli się na 3 części, Pederneiria na wzgórzu, Sitio również na wzgórzu oraz Praia, czyli restauracje, kawiarnie przy plaży. Pederneira to urocze miejsce, bardzo spokojne, idealne na spacer,
kiedy to jeszcze zaspani zmierzacie na śniadanie. Możecie odwiedzić jedną z
Pastelaria przy tarasie widokowym, widok zapiera dech w piersiach, obiecuje!
Nie spieszcie się, warto chłonąć leniwą atmosferę Pederneira, popijając sok ze
świeżo wyciskanych pomarańczy lub po prostu jak zazwyczaj tutaj-kawę. Dla
zachwycających się rozwieszonym wszędzie praniem (swoją drogą, czy oprócz mnie
ktoś jeszcze to uwielbia?) możecie pstrykać masę zdjęć i wymieniać uśmiechy z
niesamowicie uprzejmymi Portugalczykami. To naprawdę dobry początek dnia.
Po śniadaniu zmierzajcie na… drugie śniadanie, czyli loooooody. Lody tylko na Esplenada, czyli placu z kawiarniami, barami, restauracjami przy plaży. Lody oczywiście wegańskie, jest kilka opcji do wyboru, ja zawsze wybieram moją ulubioną czekoladę. Skoro jesteście już nad oceanem warto pospacerować brzegiem oceanu w stronę portu i spędzić tam chwilę. Turystyka i rybołówstwo to dwie główne możliwości zarobku dla mieszkańców Nazare, port więc jest istotną częścią tego miasteczka.
A jeśli właśnie usłyszeliście strażacki alarm, wybiła godzina 13, czyli czas na obiad, dlatego kierujcie swoje kroki ponownie w stronę Esplenady. Dla niewegan, do restauracji mojego przyjaciela Carlosa, czyli Tasquinha, restauracja z tradycyjnym portugalskim jedzeniem, ale tak jak wspomniałam we wcześniejszym poście, weganie też znajdą coś dla siebie, przetarłam dla was szlak! ;D Ale jeśli chcecie coś bardziej wyszukanego, na przeciwko Tasquini, znajduje się restauracja Little India z większą ilością wegańskich opcji. Po lunchu oczywiście czas na wylegiwanie się na plaży, moja ulubiona część dnia.
Jeśli już znudzicie się leżeniem na plaży, zróbcie sobie spacer do Sitio, czyli wzgórze Nazare. Prowadzą tam schody z uroczymi ławeczkami dla tych, którzy szybko się męczą. Dla leniwych, możecie skorzystać z windy, cena 1 euro 20 centów, widok przepiękny. Jesteście w Sitio, pogubcie się w uliczkach, zróbcie zdjęcia na kolejnym w Nazare tarasie widokowym (Sitio ma przepiękny taras widokowy), zatrzymajcie się na kawę i kierujcie się do farol, czyli latarni morskiej. To tutaj w okresie jesiennym są jedne z największych fal na świecie i to tutaj surfują ci wariaci (chyba inaczej nie potrafię ich nazwać;D) Miałam okazję poznać jednego surfera z red charger, czyli ekipy surfujących po największych falach Nazare. Błysk w oku, kiedy opowiadał o adrenalinie w momencie pojawienia się 20 metrowej plaży świadczy o tym, że to naprawdę coś niesamowicie wielkiego. Nie dane mi będzie spróbować, obserwowanie ich kiedy surfowali, przyprawiało mnie o zawał serca ;D Warto spędzić trochę więcej czasu w Sitio, możecie zostać do zachodu słońca, ale wróćcie na plażę, żeby zjeść kolację. Teraz polecam Blue Jardim i pizzę, a dla niewegan w menu duży wybór makaronów. A co w nocy? Esplenada ponownie, Oceano z muzyką na żywo koniecznie. A dla tych którzy chcą potańczyć Blabla z dyskoteką, ale nie wcześniej niż o godzinie 4 nad ranem, przed tą godziną Portugalczycy wciąż przesiadują w barach, piją i rozmawiają. 6 rano to koniec imprezy, możecie iść w końcu położyć się spać!
Po śniadaniu zmierzajcie na… drugie śniadanie, czyli loooooody. Lody tylko na Esplenada, czyli placu z kawiarniami, barami, restauracjami przy plaży. Lody oczywiście wegańskie, jest kilka opcji do wyboru, ja zawsze wybieram moją ulubioną czekoladę. Skoro jesteście już nad oceanem warto pospacerować brzegiem oceanu w stronę portu i spędzić tam chwilę. Turystyka i rybołówstwo to dwie główne możliwości zarobku dla mieszkańców Nazare, port więc jest istotną częścią tego miasteczka.
A jeśli właśnie usłyszeliście strażacki alarm, wybiła godzina 13, czyli czas na obiad, dlatego kierujcie swoje kroki ponownie w stronę Esplenady. Dla niewegan, do restauracji mojego przyjaciela Carlosa, czyli Tasquinha, restauracja z tradycyjnym portugalskim jedzeniem, ale tak jak wspomniałam we wcześniejszym poście, weganie też znajdą coś dla siebie, przetarłam dla was szlak! ;D Ale jeśli chcecie coś bardziej wyszukanego, na przeciwko Tasquini, znajduje się restauracja Little India z większą ilością wegańskich opcji. Po lunchu oczywiście czas na wylegiwanie się na plaży, moja ulubiona część dnia.
Jeśli już znudzicie się leżeniem na plaży, zróbcie sobie spacer do Sitio, czyli wzgórze Nazare. Prowadzą tam schody z uroczymi ławeczkami dla tych, którzy szybko się męczą. Dla leniwych, możecie skorzystać z windy, cena 1 euro 20 centów, widok przepiękny. Jesteście w Sitio, pogubcie się w uliczkach, zróbcie zdjęcia na kolejnym w Nazare tarasie widokowym (Sitio ma przepiękny taras widokowy), zatrzymajcie się na kawę i kierujcie się do farol, czyli latarni morskiej. To tutaj w okresie jesiennym są jedne z największych fal na świecie i to tutaj surfują ci wariaci (chyba inaczej nie potrafię ich nazwać;D) Miałam okazję poznać jednego surfera z red charger, czyli ekipy surfujących po największych falach Nazare. Błysk w oku, kiedy opowiadał o adrenalinie w momencie pojawienia się 20 metrowej plaży świadczy o tym, że to naprawdę coś niesamowicie wielkiego. Nie dane mi będzie spróbować, obserwowanie ich kiedy surfowali, przyprawiało mnie o zawał serca ;D Warto spędzić trochę więcej czasu w Sitio, możecie zostać do zachodu słońca, ale wróćcie na plażę, żeby zjeść kolację. Teraz polecam Blue Jardim i pizzę, a dla niewegan w menu duży wybór makaronów. A co w nocy? Esplenada ponownie, Oceano z muzyką na żywo koniecznie. A dla tych którzy chcą potańczyć Blabla z dyskoteką, ale nie wcześniej niż o godzinie 4 nad ranem, przed tą godziną Portugalczycy wciąż przesiadują w barach, piją i rozmawiają. 6 rano to koniec imprezy, możecie iść w końcu położyć się spać!
Bawcie się dobrze :)
Taras widokowy w Pedeineira
W drodze na Esplenadę
Plaża w okolicach Esplenady
Widok na Nazare z Sitio
Zachód słońca w Sitio

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz