Bacalhau,
caldeirada, caldo verde, arroz-doce,
pastel de nata. Te wszystkie dziwnie brzmiące nazwy to narodowe dania
Portugalii. Tradycyjna kuchnia portugalska pełna jest mięsa, ryb i owoców morza
a desery to nic innego jak mąka, jajka, mleko i cukier podane na kilkadziesiąt różnych
sposobów. Kuchnia portugalska to totalny misz-masz. Ciężko się połapać we
wszystkich składnikach, nazwach potraw czy rejonach, z których dane dania
pochodzą. Ja posiłkowałam się wiedzą moich portugalskich znajomych,
książkami i 7 miesiącami spędzonymi w
Nazare. No to zaczynamy!
Jedzenie jest jedną z największych świętości dla
Portugalczyków, a godzina obiadowa przestrzegana jest jak szalona, co wciąż
muszę przyznać, mocno mnie bawi. Postaram się przybliżyć wam nieco posiłki Portugalczyków
wraz z godzinami, pamiętajcie jednak, że wszystko co piszę jest bardzo
uogólnione. Inaczej będzie to wyglądało na południu, a inaczej na północy
Portugalii. Jedne rodziny będą jeść kolację dwu-daniową, jednym wystarczy
talerz zupy. Dotyczy to również pokoleń, młodzi choć wciąż mocno związani z
tradycją, coraz częściej odchodzą od tradycyjnych dań i smakują się w kuchniach
świata. Ale od początku. Portugalczycy zaczynają dzień oczywiście od kawy i
lekkiego śniadania. Zazwyczaj są to tosty z masłem, lub płatki z mlekiem. Śniadanie
jest małe, jedzone często na mieście w Pastelerias, czyli najprościej mówiąc
kawiarniach z masą drożdżówek, ciasteczek, babeczek. Tutaj mała dygresja,
Pasteleria to kawiarnia z masą słodkości, Cafe z kolei to kawiarnia/bar otwarta
często do późnych godzin. Wracając jednak do śniadań, zatrzymam się dłużej przy
kawie, gdyż jest tu ona wielbiona przez niemalże wszystkich. Jeśli miałabym
powiedzieć jak pachnie Portugalia, jednym z dominujących zapachów jest z
pewnością kawa. Rodzajów kaw jest masę, co muszę przyznać sprawia mi wielką
trudność, biorąc pod uwagę fakt, że od niedawna zaczęłam pracę w jednej z
kawiarni i zapamiętanie wszystkich nazw jest sporym wyzwaniem. Często
zastanawiam się, czy ktoś po prostu nie wymyślił sobie nazwy kawy, aby tylko
wyróżnić się, bo jaka jest różnica w kawie ¾ a kawie ‘troszkę powyżej połowy
filiżanki proszę’, wciąż nie wiem.
Tutaj kilka najczęściej spotykanych:
Tutaj kilka najczęściej spotykanych:
1.
Bica to espresso
2.
Cafe cheio espresso do pełna filiżanki
3.
Carioca de cafe słabe espresso
4.
Cafe curto espresso do połowy filiżanki
5.
Cafe sem principio espresso bez pierwszej kropli
kawy
6.
Cafe em chavena escaldada espresso w podgrzanej
filiżance
7.
Cafe em chavena fria espresso we wcześniej
ochłodzonej filiżance
8.
Abatanado kawa americano
9.
Cafe pingo/garoto espresso z większą ilością mleka
niż kawy
10.
Cafe pingado/curtado espresso z kropelką mleka
11.
Cafe com cheirinho espresso z kroplą alkoholu
12.
Galao nasze latte
Do kawy często zamawiają tradycyjny deser, czyli pastel de nata. O pastel de nata mogłabym napisać osobną notkę, w skrócie dodam tylko, że jest to malutkie tartalerki wypełnione jajecznym kremem.
Portugalczycy nie gustujący w kawie (są tacy w ogóle?!)
wybierają herbatę, sok lub carioca de limao, czyli najprościej mówiąc wrzątek
ze skórką cytryny. Po śniadaniu jest tzw. lanche czyli przekąska, bądź tylko
kawa. Niespecjalnie każdy tego przestrzega, jednak dzieciaki, z którymi od
czasu do czasu pracuję, zawsze około godziny 11 wołają o przerwę na przekąskę.
Uwaga uwaga, teraz wybija godzina 13.00, czyli przerwa na lunch. Nieważne, że
nie skończyliście pracy, że macie spotkanie lub ktoś koniecznie chce z wami
porozmawiać. Przerwa na obiad/lunch to świętość, w Nazare obwieszczana
strażackim alarmem. LUNCH TIME TO ŚWIĘTOŚĆ.
Tak jak wspomniałam kuchnia portugalska jest bardzo
zróżnicowana, w zależności od regionu. W związku z tym, co na lunch ? Tutaj,
gdzie mieszkam czyli Estremadura ludzie jedzą ogromne ilości ryb i owoców
morza. Typowe obiadowe posiłki dla Nazarenos to zupa rybna, bądź po prostu mix warzyw.
Drugie danie to najczęściej bacalhau z ziemniakami, bądź po prostu grillowana ryba
z warzywami. Typowe dla Nazare to także caldeirada Nazarena, mix przeróżnych
ryb wraz z ziemniakami i cebulą i papryką i pomidorami.
Głodomory zjadają coś przed kolacją, lanche po raz drugi. W
okolicach godziny 20.00 Portugalczycy zasiadają do kolacji, która wygląda mniej
więcej tak jak obiad i zakończona jest deserem. Dla mnie to totalne szaleństwo
i te późne godziny posiłków dla nieprzyzwyczajonych (czyt. ja) skutkują
dodatkowymi kilogramami. Tak jak wspomniałam wcześniej, często młodzi odchodzą
od tak obfitych kolacji i jadają jeden posiłek zamiast 3, czyli zupy, drugiego
dania i deseru. W restauracjach i wielu domach wciąż to jednak norma.
Portugalczycy do każdego posiłku zużywają ogromną ilość
serwetek, często zamiast talerza, sztućców serwetki służą pomocą. Co więcej? To
naród uwielbiający długie rozmowy przy jedzeniu, czy kawie, kawiarnie zazwyczaj
pełne są ludzi, rozmawiających bądź po prostu czytających gazetę.
Teraz pytanie, co je weganka w tak obfitym w mięso kraju.
Muszę przyznać, że nie mam absolutnie żadnych problemów. Portugalia nie jest
końcem świata i znajdziecie tu masę przepysznych owoców i warzyw, a w większych
miastach z łatwością możecie wyruszyć na wycieczkę po wegańskich knajpach. W
Nazare jest o tyle trudniej, gdyż jest to maluteńkie miejsce z brakiem
wegańskich miejsc. Ale nie jest to absolutnie żaden problem! W supermarketach
znajdę wszystko czego potrzebuję. Portugalska sieć supermarketów Continente to
raj dla wegan, którzy uwielbiają wszelkie wegańskie kiełbaski, sery, szynki, jest tego
tutaj masa. Wszystkie te supermarkety, czyli wymienione wcześniej Continente,
Pingo Doce, czy Lidl mają w swojej ofercie roślinne mleka, tofu, słodycze.
Szczęśliwie w Nazare jest również eko sklepik, gdzie zaopatruję się w
kosmetyki, olej kokosowy plus eko chlebki. Właściciel jest super przyjazny i z
pewnością zadba o to, żeby wszystko, co potrzebujecie znalazło się w jego
asortymencie. Dla wybierających się do Nazare sklepik ten o nazwie Centro
Naturista znajduje się naprzeciwko marketu – Mercado Municipal (swoją drogą
must to see w Nazare!) oraz biblioteki.
A gdzie jadam, jeśli chcę zjeść poza domem? Te dwie restauracje są moimi ulubionymi, ale tak naprawdę w KAŻDYM miejscu każdy weganim jest w stanie coś zjeść, w ostateczności będą to frytki z ketchupem, ale zawsze lepsze to niż nic, gdy grupa twoich przyjaciół ma buzie pełne jedzenia.
1.
Fresh, wspaniali ludzie i miejsce z pysznymi
świeżo wyciskanymi sokami, smufami, pysznymi zupami i sałatkami. Przemiła
atmosfera i Drake w tle. Ricardo dba o dobrą muzykę ;D
2.
Blue Jardim, czyli PIZZA PIZZA i jeszcze raz
PIZZA. W menu brak wege opcji oczywiście, ale pizza bez sera nie jest żadnym
problemem, prawda?
Inne miejsca z wegańskimi opcjami na pewno to China, Little India, Mr Pizza (znowu pizza bez sera). Nie mogę pominąć też wspaniałego miejsca mojego przyjaciela, czyli Tasquinha, tradycyjna portugalska kuchnia z najcudowniejszym Carlosem. W menu nie ma wege opcji, ale panie kucharki przygotują dla ciebie przepyszne makarony, a Carlos i jego tata zadbają o super atmosferę.
To chyba tyle, jeśli odkryję jakieś nowe wegańskie opcje, z
pewnością zaktualizuję notkę. A tymczasem zabieram się za obiad, zapach
słodkich batatów już wydobywa się z piekarnika. Omnomnom <3